Najpierw krótka pętla na Kabatach połączona z zakupami w Tesco:>
A później - hulaj dusza, piekła nie ma. Przez Las Kabacki (tymi mniej uczęszczanymi dróżkami) w kierunku Powsina. Dalej na Kierszki i od dupy strony do Piaseczna.
Miałem porobić trochę zdjęć złotej polskiej jesieni - zgubienie licznika popsuło mi jednak skutecznie nastrój. Skończyło się na kilku fotkach:/
Z Piaseczna Puławska, potem ucieczka do Lasu w rejonie instytutu WP (JBR?). Dalej na Ursynów i wzdłuż torów do domu:>
W sumie kilka godzin na rowerze, w lesie, przy pięknej jesiennej pogodzie.
Ot, pętla po Ursynowie. Od Kabat, KENem w kierunku Dolinki Slużewieckiej, potem w okolice Mostu Siekierkowskiego. Powrót Dolinka do Nowoursynowskiej, wzdłuż SGGW, Ciszewskiego do KEN i do domu:>
Przy okazji obejrzałem sobie z bliska nową jezdnię KENu. Prezentuje się całkiem, całkiem. Na krótkim odcinku droga rowerowa idzie samym skrajem jezdni. Znając mentalność krajanów boję się, że będzie zastawiana przez parkujące samochody. Obym się mylił...
Btw, w trakcie jazdy jedno założenie - zero zatrzymywania się. Jak czerwone światło - to kręcenie pętelek. Byle by się nie zatrzymać:> I generalnie się udało:P